Weather (state,county)

Recenzja: Więcej upiornych opowieści po zmroku.

Recenzja książki Więcej upiornych opowieści po zmroku

Ludzie uwielbiają się bać, dlatego też wszelkiej maści horrory i straszne opowieści towarzyszą nam od niepamiętnych lat. Na „strachu” zawsze można więc coś zarobić, z takiego założenia wyszedł Alvin Schwartz, który wydał w 1981 roku swoje dzieło „Upiorne opowieści po zmroku” i dwa lata później jego kontynuację, która na rodzimym rynku zadebiutowała dopiero w 2019 roku.

Słowo „więcej” w tytule książki jest mocno adekwatne do zawartości dzieła. Mamy tutaj kolejną porcję krótkich (jedno lub maksymalnie trzystronicowych) mrocznych historii, które najlepiej czytać (a właściwie to opowiadać) w momencie, kiedy to na niebie króluje księżyc. Publikacja została podzielona na cztery części, w której każda zbiera inny rodzaj „przerażających” bajań.

W pierwszej królują wszelkiej maści opowieści o duchach, gdzie na szczególną uwagę zasługują te ociekające wiktoriańskim klimatem (świetnie wpasowującym się w tematykę). Drugi rozdział to z kolei kilka niestety dość przeciętnych opowieści o ludziach, na zachowanie których wpływ miały pewne tajemnicze przedmioty. Przedostania część to nic innego jak zbiór całkiem przyjemnie czytających się miejskich legend i historii, które ukazują człowieka jako potencjalnie najgorszego i najbardziej niebezpiecznego potwora. Ostatni rozdział ma z kolei dostarczyć odbiorcy krótkich treści przesyconych czarnym humorem, mającym wywołać mieszankę przerażenia i radości (z dość mizernym skutkiem). Każde opowiadanie podobnie jak w poprzedniej części jest wzbogacone klimatycznymi rysunkami autorstwa Stephena Gammella. Niektóre z nich zawierają również wskazówki, jak należy je prezentować bardziej strachliwemu słuchaczowi, aby wywołać u niego uczucie przerażenia.

Już w poprzedniej recenzji narzekałem na zbytnią lekkość i nijakość wybranych opowiadań. Tutaj niestety jest tak samo. Co prawda niektóre z zaserwowanych w kontynuacji historii są na swój sposób interesująca, jednak nadal stanowią one mały promil treści (można je policzyć na palcach jednej dłoni). Oceniając więc książkę jako całość nadal mamy do czynienia z dziełem mocno przeciętnym. Być może lepiej sprawdziłby się jeden tom zbierający wszystkie wyszukane przez autora historie, zamiast dzielenie tego na trzy różne części.

Więcej upiornych opowieści po zmroku niestety kompletnie nie trafiły w mój gust, zdaje sobie jednak sprawę tego, że być może miłośnicy „grozy” (w dużym cudzysłowie) znajdą w zaprezentowanych opowiadań chwilę relaksu. Nie muszą się oni również przejmować chronologią czytania, wybierając tę część, która będzie w danej chwili dostępna. Cała reszta raczej powinna poszukać czegoś innego.

Ocena książki Więcej upiornych opowieści po zmroku


Egzemplarz do recenzji udostępniło wydawnictwo Zysk i S-ka.

Wydawnictwo Zysk i S-ka

Brak komentarzy