Weather (state,county)

Lucky Luke. Klondike - recenzja.

Recenzja komiksu Lucky Luke. Klondike

Po krótkiej przerwie, wydawnictwo Egmont w swoim kwietniowym wypuście tytułów powraca z kolejnymi przygodami legendarnego Lucky Luke’a. Jak zawsze w ofercie pojawiają się dwie pozycje, z czego jedna należy do ścisłej klasyki, drugi zaś do odrobinę nowszego nurtu. Na pierwszy ogień zajmiemy się tym drugim komiksem – który przenosi czytelnika do bardziej mroźnych klimatów. 

Co prawda Luke i jego ogier lubują się od zawsze w cieplejszych klimatach, jednak kiedy sprawa tego wymaga, potrafią działać nawet w niższych temperaturach. Wszystko zaczyna się w momencie, kiedy Waldo Badminton, traci kontakt ze swoim kamerdyner, który w Jukonie postanowił poszukać szczęścia i bogactwa. Kowboj nie może odmówić pomocy znajomemu, dlatego tez oboje wyruszają w drogę na daleką północ, gdzie nad rzeką Klondike zebrało się całkiem spore towarzystwo poszukiwaczy złota. Wyprawa do najłatwiejszych nie należy, szczególnie kiedy matka natura rzuca pod nogi i kopyta solidne porcje świeżego śnieżnego puchu. Dotarcie do odległych zakątków Kanady, nie oznacza jednak końca przygoda. Waldo i Luke będą musieli rozwikłać zagadkę zniknięcia kamerdynera, przekonać do siebie niezbyt życzliwą lokalną społeczność i przeciwstawić się grupie groźnych bandytów – czyli kolejny zwykły epizod w życiu bohaterskiego kowboja. 

Rysunki Lucky Luke. Klondike

„Rozrywka w westernowych klimatach” określenie doskonale pasujące do każdego albumu z serii Lucky Luke. Nie inaczej jest i tutaj, chociaż tym razem cała akcja przenosi się do Kanady. Scenarzystom (Yann, Jean Léturgie) udało się zawrzeć klasycznego ducha „LL” w odrobinę innych realiach, będących interesującą odmianą dla czytelnika. Nie można zapomnieć również o dość standardowych zaletach serii, którymi są wartka akcja, świetnie nakreśleni bohaterowie, spora dawka sarkastycznego humoru i pewna wartość edukacyjna (krótka notka historyczna na końcu albumu), które występują tutaj w solidnych porcjach. 

Jeśli chodzi zaś o oprawę graficzną, to nie można na jej temat napisać nic innego jak tylko „doskonała”, nie mogło być przecież inaczej, skoro odpowiada za nią sam Morris. 

Na sam koniec nie pozostaje nic innego jak tylko kolejny raz zachęcić do lektury nie tylko każdego fana przygód Lucky Luke’a, ale również miłośników komiksowych westernów. Oczywiście w przypadku takiej tytułu, wiek odbiorcy nie ma żadnego znaczenia i doskonale będzie się tutaj bawił zarówno starszy, jak i młodszy czytelnik. 

Ocena komiksu Lucky Luke. Klondike


Egzemplarz do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont.

Wydawnictwo Egmont

Brak komentarzy