Weather (state,county)

Recenzja komiksu: Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 2.

Recenzja komiksu Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 2.


Drugi tom przygód małego wzrostem, ale wielkiego chciwością wezyra Iznoguda, pojawił się na naszym rynku. Jeśli przepadacie za satyrycznymi komiksami Rene Goscinny’ego, w których ironiczny humor wylewa się z kolejnych kadrów hektolitrami, to ta pozycja jest właśnie dla was. Twarda oprawa, prawie 180 stron rozrywki i rewelacyjne rysunki Jean Tabary. Czy można chcieć coś więcej? 

Album to zbiór czterech komiksowych historii: Gwiazdy dla Iznoguda, Marchewka dla Iznoguda, Iznogud dzień szaleńców i Iznogud i magiczny komputer. Trzy pierwsze debiutowały na rodzimym rynku ponad 20 lat temu w wersji zeszytowej, ostatnia zaś historia jest dla polskiego czytelnika czymś zupełnie nieznanym. Podobnie jak w tomie pierwszym w ujęciu całościowym mamy tutaj do czynienia z krótkimi kilku stronicowymi humorystycznymi opowiadaniami, których głównym zadaniem jest dostarczyć odbiorcy chwilę rozrywki. Każde z nich jest stworzone w dość podobnym stylu, ale jest to cecha wspólna wielu tytułów tego rodzaju. 

Tytułowy wezyr Iznogud, tak jak to zostało już wspomniane we wstępie, to osobnik niegrzeszący zbyt wielkim wzrostem, którego największym marzeniem jest, zostanie kalifem w miejsce kalifa. Nie ma na to lepszego sposobu niż pozbycie się obecnego władcy. Nie można jednak zrobić tego w sposób zbyt bezpośredni, dlatego całymi dniami jego głowa zaprzątnięta jest nowymi spiskami i intrygami. Jego bujna wyobraźnia podsuwa mu coraz to nowsze i bardziej absurdalne pomysły, które jednak zawsze kończą się niezbyt dobrze dla niego samego. Próba wystrzelenia kalifa w kosmos za pomocą wielkiej rakiety, zamknięcie władcy w labiryncie bez wyjścia, wykorzystanie całej masy magicznych przedmiotów i osób z niesamowitymi zdolnościami (np. zamieniające wszystko w złoto), skorzystanie z pomocy Marsjan. Każda z przedstawionych tutaj krótkich historyjek to cała masa ironicznego humoru (często sytuacyjnego czy ocierającego się o rzeczy z pogranicza poprawności politycznej), który mimowolnie będzie wywoływał na twarzy odbiorcy szeroki uśmiech. Niektóre z opowieści będą zawierać również pewną wartość dodaną w postaci puenty, która dobitnie pokaże młodszemu czytelnikowi, że „zło” nie popłaca. 

Przykładowa plansza Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom 2. Recenzja komiksu.

Rene Goscinny zasłynął z tego, że tworzone przez niego scenariusze komisowe potrafiły zaciekawić naprawdę szerokie grono odbiorców. Dokładnie tak samo jest w przypadku Przygód wielkiego wezyra Iznoguda, które stanowią doskonałą rozrywkę dla każdej grupy wiekowej. Świetnym uzupełnieniem treści są kolorowe, dynamiczne i przykuwające uwagę rysunki Tabary’ego. Artysta w kolejnych planszach umiejętnie łączy prostotę z pewną dawką szaleństwa twórczego, charakterystycznego dla dawnego komiksu francuskiego. 

Wojowniczy Asterix, dzielny Lucky Luke i niebywale ambitny wezyr Iznogud – wspaniała trójka, która od bardzo dawna zapewnia masę rozrywki kolejnym pokoleniom. Pozostaje mieć nadzieje, że wydawnictwo będzie nadal dostarczyć w regularnych odstępach czasu tego rodzaju tytuły. Jeśli zaś chodzi o album Przygody wielkiego wezyra Iznoguda tom 2, nie pozostaje nic innego jak tylko stwierdzenie jego genialności i polecenie każdemu miłośnikowi dobrych komiksów. 



Egzemplarz do recenzji dostarczyło wydawnictwo Egmont.

Wydawnictwo Egmont

Brak komentarzy