Weather (state,county)

Recenzja: Iron Devil. Komiks tylko dla dorosłych.

Recenzja komiksu Iron Devil


Mocny, szalony, przekraczający wszelkie możliwe granice przyzwoitości. Wzbudzający masę negatywnych emocji u części społeczeństwa, która najchętniej widziałaby go na stosie (razem z twórcami). Dokładnie taki jest komiks Iron Devil, który ukazał się na naszym rynku nakładem wydawnictwa Planeta komiksów. Pozycja tylko dla dorosłych czytelników, którzy gotowi są na naprawdę ostrą jazdę bez trzymanki. 

Zaserwowana tutaj historia opowiada czytelnikowi losy dwójki niebywale urodziwych kobiet, oddzielonych od siebie eonami czasu, jednak połączonych nierozerwalną nicą losu. Pruderyjność to dla owych blondynek słowo kompletnie obce i jedyne, o czym mażą to niekończące się przyjemności uciech cielesnych. Nie jest ważne czy ich partnerem będzie człowiek, demon czy przedstawiciel innej rasy, liczy się tylko dobra zabawa. Za wszystkim tym stoi szalona bogini, która ma wobec kobiet mocno pokrętne plany. 

W samym wstępie można przeczytać, że Thorne uważa owo dzieło za „najlepsze, co udało mu się zrobić w komiksie” – dosyć odważne stwierdzenie, z którym wielu się nie zgodzi. „Specyficzny” to chyba będzie najdelikatniejsze i najlepsze określenie pasujące do omawianego scenariusza. Frank i jego mocno wybujała wyobraźnia, kompletnie odlecieli podczas tworzenia tego tytułu. Jedzie on tutaj po przysłowiowej bandzie, przekraczają wszelkie możliwe granice przyzwoitość, dodatkowo w kilku naprawdę hardcorowych momentach ocierając się o treści z pogranicza akceptowalnego „prawa”. Fabuła jest dość nierówna, w jednej chwili epatuje prostotą mającą na celu jednie szokować, chwilę późnej dostarcza mocno enigmatyczne treści, które gmatwają obraz całości. Jeśli miałbym tutaj pokusić się o pewne popkulturowe porównaniu, to można napisać, że mamy tutaj do czynienia dość umownym z połączeniem elementów znanych z filmów „I stanie się koniec/ „Dziecko Rosemary” z najbardziej wyuzdanym pornosem, jaki przychodzi wam do głowy. Odcinając jednak całą demoniczną otoczkę dzieła, która jest moim zdaniem bardzo przeciętna (oczywiście ocena subiektywna), na scenie pozostaje czysta perwersja, w której dominuje sex, przemoc, wulgarne orgie i kompletnie absurdalny czarny humor. 


Rysunki Iron Devil

O ile fabuła pozostawia naprawdę wiele do życzenia i zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu, to oprawa graficzna komiksu pod wieloma względami zachwyca. Frank Thorne i jego niebywała umiejętność tworzenia pięknych i wyrazistych bohaterek bardzo hojnie obdarzonych przez naturę jest tutaj widoczna na każdej stronie. Do tego dochodzi lekka, czysta i niebywale przyjemna dla oka kreska, łącząca się w niektórych momentach w bardziej zdecydowane i wyraziste rysunki (rodem z lat 70-tych). Artysta nie pozwala jednak zapomnieć o „specyfice” swojego dzieła, dlatego należy być gotowym na kadry, w których perwersyjność bije dość mocno po oczach. 

Osobny akapit należy poświęcić również rodzimemu wydaniu dzieła. W twardej gustownej oprawie czytelnik znajdzie oryginalną serię, jak i jej kontynuację „Diabelski Anioł”. Dodatkowo na końcu albumu umieszczono krótką komiksową historię wydarzeń w Oklahomie, gdzie dość dobitnie została pokazana amerykańska cenzura. 

Czy mamy więc tutaj do czynienia z dziełem wybitnym, tak jak określa je Frank Thorne? Moim zdaniem zdecydowanie NIE. Raczej można mówić tutaj o świetnie narysowanym przeciętniaku, który pewne braki fabularne stara się przykryć wyrazistą wulgarnością. „Żelazny Diabeł” to komiks bardzo specyficzny, który z pewnością zaspokoi komiksowe żądze niektórych odbiorców, znacząca większość czytelników powinna jednak poszukać czegoś innego. 

Ocena Iron Devil




Egzemplarz do recenzji udostępniło wydawnictwo Planeta Komiksów.

Planeta komiksów.

Brak komentarzy