Weather (state,county)

Mój rok. Wiosna - Recenzja mangi.

Recenzja mangi Mój rok. Wiosna.

Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że wydawnictwo Hanami od lat dostarcza rodzimemu czytelnikowi masę wybitnych tytułów. Dokładnie tak jest w przypadku mangi Mój Rok: Wiosna, która powinna zainteresować nie tylko wielbicieli geniuszu Jiro Taniguchiego, ale również wszystkich tych, którzy poszukują dojrzałej i niebywale nieprzeciętnej powieści graficznej. 

Główną bohaterką mangi jest ośmioletnia Capucine cierpiąca za zespół Downa, która postrzega otaczający ją świat troszkę inaczej niż jej rówieśnicy. Dziewczynka jest jednak niebywale pogodnym dzieckiem, które z wielkim optymizmem wita każdy kolejny dzień i nowe pojawiające się wyzwania. Niestety zdecydowanie mniejszym entuzjazmem pała jej otoczenie w tym jej rodzice, którzy muszą sobie jakoś radzić z wychowaniem córki. Każda pojawiająca się trudność to doskonałe pretekst do tarć pomiędzy małżonkami, które niestety są coraz bardziej widoczne dla ich córki. Uzupełnieniem tego wszystkiego jest wszechobecna zieleń i budząca się do życia wiosenna przyroda. 

Scenarzysta dzieła Jean David Morvan, bardziej znany jest rodzimemu czytelnikowi z serii Armada. W tym przypadku postanowił on jednak sięgnąć po bardziej niszowy, naprawdę trudny i mocno emocjonalny temat, który zdecydowanie kierowany jest do starszego czytelnika. Zagłębiając się w stworzoną historię, początkowo można odnieść wrażenia, że fabuła komiksu w całości będzie ukazana z perspektywy małej bohaterki. Po części tak jest, scenarzysta stara się pokazać funkcjonowanie Capucine w społeczeństwie, to jak postrzega ona świat i ludzi oraz jak reaguje emocjonalnie na pewne bodźce zewnętrzne. Nie zapomną on jednak o zapewnienia należytego miejsca w tytule reszcie rodziny Touret, która przeżywa swoje lepsze i gorsze momenty. Ojciec, mocno skupiony na pracy i wiecznie zmęczony, wymagający od córki „właściwego” zachowania, tak aby nazbyt nie wyróżniała się spośród innych dzieci. Matka starająca się pogodzić pracę zawodową z opieką nad dzieckiem, zdająca sobie doskonale sprawę z tego, że jej córka będzie miała w przyszłości spore problemu z otaczającym ją społeczeństwem. Mocno skomplikowane relacje rodzinne przedstawione są tutaj w skondensowanej formie, która jednak automatycznie wymusza na czytelniku chwilę refleksji nad tym, co właśnie przeczytał. Scenarzysta nie boi się również sięgnąć po pewne retrospekcje fabularne nadające całej fabule należytej głębi. 


Przykładowa plansza Mój Rok. Wiosna. Recenzja

Poruszony tutaj temat jest bardzo trudny, przez co nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu. Manga nie epatuje jednak nadmiernym dramatyzmem i przesadną melancholią, wręcz przeciwnie nasycona jest ona pozytywnymi emocjami, które pozwalają z pewną dozą optymizmu patrzeć w przyszłość (wszystko to za sprawą świetnie nakreślonej postaci Capucine). Pewne „pozytywne” znaczenie w odbiorze całego dzieła ma również tytułowa „wiosna”, ale jej znaczenie każdy czytelnik powinien odkryć samemu. 

Jeśli chodzi o szatę graficzną komiksu, to podobnie jak we wszystkich innych dziełach Taniguchiego, zachwyca ona pod bardzo wieloma względami. Artysta w sposób po prostu genialny potrafi zawrzeć w swoich pracach pewien ładunek emocjonalny, dzięki któremu zaserwowana tutaj historia jest jeszcze lepsza. Zarówno zastosowana tutaj kreska, jak i sposób kadrowania czy projektowania postaci mocno odbiega od klasycznego pojęcia mangi i bardziej przypomina komiksy europejskie. Świetnie prezentuje się również zastosowana tutaj paleta barw (komiks w całości kolorowy), która znacząco podkreśla pojawiające się tutaj kadry krajobrazowe. Całość oczywiście wykonania jest ręcznie przy użyciu akwareli, dzięki czemu każda kolejna strona to małe dzieło sztuki. 

Mój rok. Wiosna to pierwsza część naprawdę niesamowitego komiksu, który potrafi zachwycić zarówno pod względem wizualnym jak i scenariuszowym. Każdy szanujący się kolekcjoner, który lubuje się w bardziej ambitnych tytułach, powinien mieć tę mangę na swojej półce. 




Dziękuję wydawnictwu Hanami za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Brak komentarzy