Weather (state,county)

Green Class. Pandemia - Recenzja komiksu.

Recenzja komiksu Green Class. Pandemia.

Nie ma to, jak usiąść wygodnie w fotelu z kubkiem gorącego i aromatycznego napoju i przeczytać w ramach relaksu komiks o epidemii w momencie, kiedy na świecie szaleje „morderczy” wirus. Trzeba przyznać, że wydawnictwo Egmont nie mogło wybrać lepszej daty do premiery swojej nowe serii. Zwykłe „szczęście” czy może wiedzieli oni o czymś wcześniej?

Grupka nastolatków z Kanady (Beth, Linda, Sato, Lucas,Naji i Noah) oraz ich opiekun powracają z dwutygodniowego obozu na bagnach Luizjany, gdzie byli odcięci całkowicie od wiadomości ze świata. Na dzień dobry po dotarciu do pierwszych oznak cywilizacji czeka ich szokująca wiadomość o szalejącym wirusie, który powoduje u zarażonych nieodwracalne zmiany genetyczne. Plan jest prosty: jak najszybszy powrót do kraju do swoich rodzin. Sprawa jednak się mocno komplikuje, kiedy wojsko na jednej z blokad stwierdza zakażenie u jednego z nastolatków i bierze całą grupę na kwarantannę. Wszyscy (poza zakażonym) po przebadaniu mogą ruszyć w dalszą drogę, postanawiają jednak ratować swojego przyjaciela. Nie przejmują się oni informacjami, że chorzy po jakimś czasie zamieniają się w krwiożercze bestie, ważniejsza jest dla nich przyjaźń. Cała strefa, w której przebywają, zostaje decyzją władz odizolowana wielkim murem, za którym młodzi ludzie będą musieli walczyć z wieloma przeciwieństwami losu. 

Z góry uprzedzam, że lektura tego rodzaju dzieła w obecnych czasach nie jest przejawem masochizmu. Przedstawiona w albumie historia jest tak nieprzeciętnie infantylna i naiwna, że zamiast negatywnych emocji dostarcza czytelnikowi chwilę niezbyt skomplikowanej rozrywki (w pozytywnym znaczeniu), dzięki której zapomina on o troskach dnia codziennego. 

Grupka dzielnych nastolatków gotowa rzucić wyzwanie uzbrojonym oddziałom wojska oraz zdesperowanym ludziom uwięzionym w strefie „0”, aby tylko ratować swojego kumpla. Wirus mutujący zainfekowane w osoby w „drzewo” podobne stwory (rodem z Tolkiena), które całkowicie zapominają o swoim człowieczeństwie. Jeśli liczył ktoś na, chociaż odrobinę realizmu w tym komiksie, to zdecydowanie powinien poszukać czegoś innego. O ile początek daje jeszcze jakąś nadzieję na głębszą i bardziej dramatyczną historię to już końcówka rozwiewa wszelkie wątpliwości i bardzo wyraźnie skręca w stronę widowiskowego tytułu z segmentu fantasy. 


Przykładowa plansza Green Class. Pandemia - Recenzja.

Scenariusz stworzony przez francuskiego twórcę Jéróme Hamona od samego początku mknie do przodu niczym kula wystrzelona z pistoletu. Nie ma tutaj mowy o mozolnym budowaniu napięcia, gdzie stopniowo poznajemy bohaterów i obserwujemy ich emocjonalne zmagania z przytłaczającą ich nową sytuacją. W jednej chwili bohaterowie dowiadują się o panującej epidemii, chwilę później już planują jak ratować swojego przyjaciela, a kilka stron dalej stają się specjalistami od przetrwania (wszystko to musiało się zmieścić na zaledwie 66 stronach). Taka forma konstrukcji komiksu sprawia, że pojawiające się tutaj postacie są bardzo mocno spłycone i w głównej mierze funkcjonują w historii tylko jako grupa (nie ma mowy o wyrazistych indywidualnościach). Dodatkowo zbyt szybko postępujące po sobie dynamiczne wydarzenia sprawiają, że prawie w ogóle nie jest tutaj wyczuwalna atmosfera grozy i niepokoju (która powinna być obecna w komiksach o zarazie). 

Wszystkie te elementy sprawiają, że zdecydowanie nie będzie to tytuł dla każdego (szczególnie jeśli ktoś nastawiał się na bardziej „złożoną” historię). W moim jednak przekonaniu, mamy tutaj do czynienia z całkiem przyjemnym komiksem, który należy oceniać w kontekście czysto rozrywkowym. Jest dynamicznie, widowiskowo i na tyle prosto fabularnie, że czytelnik może w całości oddać się relaksującemu pochłanianiu kolejnych stron. Twórcy od samego początku zamierzali (ocena subiektywna) stworzyć dzieło o nastolatkach dla nastolatków rodem z niektórych netflixowych hitów gdzie przygoda, akcja i prostolinijne dialogi są główną siłą napędową tytułu. 

Pod względem oprawy graficznej, jest naprawdę nieźle. Oczywiście nie możemy tutaj pisać, o czym nadzwyczajnym i mega wybitnym, ale David Tako wykonał naprawdę całkiem solidny kawał pracy. Kreska jest wyrazista, co szczególnie widać w bardziej dynamicznych kadrach, projekty postaci przykuwają oko, tak samo, jak i tła, w których można dostrzec dbałość o pewne drobne detale. Całości dopełnia żywa kolorystyka, która jeszcze bardziej podkreśla „młodzieżowość” komiksu. 

Nie można tutaj nie wspomnieć również o rodzimym wydaniu. Na szczególne słowa uznaniu zasługuje tutaj twarda oprawa komiksu, która swoją strukturą przypomina korę drzewa niby mały, ale bardzo efektowny dodatek. 

Pierwszy tom serii Green Class to dość typowa pod wieloma względami rozrywkowa „młodzieżówka”, która porusza interesującą w obecnych czasach tematykę. Jeśli liczy się dla kogoś chwila dobrej zabawy, która pozwoli zapomnieć o wszystkim innym, to naprawdę polecam ten tytuł. Jeśli jednak chcesz czegoś bardziej „ambitnego”, to zdecydowanie warto sprawdzić inne tytułu z oferty wydawnictwa. 




Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
Wydawnictwo Egmont

2 komentarze:

  1. Szkoda.Miałam nadzieję, że będzie to coś ambitniejszego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze może się jeszcze rozwinąć, ale pierwszy tom na to nie wskazuje. Raczej będzie to prosta acz przyjemna rozrywka.

      Usuń