Przejdź do głównej zawartości

Polecany post

Recenzja komiksu: Trupie Gadki - sezon 2.

Nauka przez rozrywkę – pomysł z pozoru prosty w swoich założeniach, ale również nieprzeciętnie genialny. Nie ma przecież nic lepszego niż poznawanie historii z ust osób, które ją tworzyły. Nie przeszkadza w tym nawet fakt, że owe persony są delikatnie mówiąc dość „sztywne” w swoim przekazie. Zapomnijcie o legacjach w telewizji publicznej i przygotujcie się na drugi sezon talk-show „Trupie Gadki”, gdzie prowadzący pokaże wam nowy wymiar edukacji (momentami odrobinę zalatujący zgnilizną).  Na sam początek kilka kwestii formalnych dla tych, którzy nigdy wcześniej nie mieli do czynienia z tym tytułem. Trupie Gadki to komiks opierający się na formule telewizyjnego programu rozrywkowego, gdzie prowadzący Adam Murphy przeprowadza dość kąśliwe wywiady z najprzeróżniejszymi gośćmi. Bohaterowie poszczególnych odcinków łączą dwie cechy: na trwałe zapisali się na kartach światowej historii i od dawien dawna już nie żyją (tak – uczestnikami talk-show są trupy). Pomysł może wydawać się dość mocno ab…

Recenzja komiksu Lucky Luke - Rodeo.

Recenzja komiksu Lucky Luke. Rodeo

Miłośnicy komiksowej rozrywki dzięki wydawnictwu Egmont mają ponownie okazję sięgnąć po prawdziwą „klasykę”, powiększając swoje kolekcje o drugi (w kolejności chronologicznej) numer przygód Lucky Luke’a. Zgodnie z zasadą „dla każdego coś dobrego”, większość komiksowej braci niezależnie od wieku powinna znaleźć w tym albumie coś interesującego i mocno epatującego klimatem Dzikiego Zachodu. 

W przeciwieństwie do albumu Lucky Luke - Most na Missisipi, który również pojawił się lutowym wypuście komiksowym, tym razem na czytelników czeka kilka krótkich, ale iście kowbojskich historii: Rodeo, Desperado City i Gorączka Złota. 

W pierwszej z nich Lucky Luke jak na prawdziwego mężczyznę z Dzikiego Zachodu przystało w przerwach pomiędzy łapaniem bandytów, musi udowodnić swoją wyższość nad innymi. Nie ma do tego lepszej okazji niż zawody Rodeo, na których przy okazji można dobrze zarobić. Uczciwe współzawodnictwo jest jednak dla niektórych uczestników czymś zupełnie obcym, na całe szczęście LL radził sobie już z nie takimi problemami. 

Historia dziejąca się w tytułowym Desperado City skupia się na problemie miasteczka nękanego władzą poszukiwanych braci Pistol. Na ich nieszczęście zadarli oni z niewłaściwym kowbojem i ich beztroska na wolności musiała się skończyć. Zanim jednak wylądowali oni za kratami niczym w O.K. Corral, miasto wypełniły odgłosy strzałów. 

Trzecia i ostatnia w albumie z komiksowych opowieści jak sama nazwa wskazuje, pokazuje istne szaleństwo w momencie, kiedy to w Buffalo Creek wybucha Gorączka Złota. Poszukiwacze z całego zachodu zbierają się w jednym miejscu, z wielkim marzeniem zdobycia fortuny. Tam, gdzie są tłumy ludzi i w grę wchodzi złoto, pojawiają się liczne niesnaski prowadzące do otwartych konfliktów. Zawsze znajdzie się również ktoś kto postanowi wykorzystać sytuację, aby wzbogacić się w niezbyt uczciwy sposób. Tym razem jednak Lucky Luke jest tylko biernym obserwatorem, który jako jeden z niewielu zachował zdrowy rozsądek. 


Przykładowa strona komiksu Lucky Luke. Rodeo

Pod względem fabularnym mamy tutaj do czynienia z naprawdę klasycznym albumem LL, w którym klimat Dzikiego Zachodu z pewnymi jego stereotypami dosłownie wylewa się z kolejnych stron. Slapstickowy humor (który w późniejszych częściach nie jest już tak bardzo eksponowany) wypełnia kolejne kadry dzieła, zapewniają odbiorcy należytą porcję rozrywki. 

„Komiksowa klasyka” przejawia się tutaj również w oprawie graficznej, która jest mocno bajkowa i kierowana do młodszego odbiorcy. Morris wyraźnie tutaj dopiero kształtuje swoją wizję twórczą, która z biegiem kolejnych lat i kolejnymi publikowanymi albumami, zaczyna przejawiać się dużo wyraźniejszą i dokładniejszą kreską. 

Tak jak w przypadku wszystkich albumów LL, które miałem okazję czytać, śmiało można napisać, że Rodeo to świetny komiks, który powinien znaleźć się w posiadaniu każdego miłośnika samotnego kowboja. Można doszukać się w dziele kilku elementów, które mogły wypaść lepiej, nie zmienia to jednak faktu, że komiks jest najzwyczajniej w świecie dobry i warty przeczytania. 


Ocena komiksu Lucky Luke. Rodeo 


Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Wydawnictwo Egmont

Komentarze

Polecane

100 mniej znanych anime wartych zobaczenia. #3

Bez zbędnych przydługawych wstępów zapraszam wszystkich zainteresowanych do zapoznania się z trzecią częścią cyklu o mniej znanych perełkach anime, które warto zobaczyć. Przypomina, że poniższe zastawienie jest mocno subiektywne i zachęcam do umieszczania w komentarzach swoich własnych propozycji tytułów, którymi powinien zainteresować się miłośnik Japońskiej popkultury. Ore wa Teppei 

Bardzo przyjemny sportowy shounen, w którym główne skrzypce ogrywa młody kendo. Jak na produkcję, w której głównym bohaterem jest młody chłopak przystało, obok sportowych zmagań mamy tutaj również wątki szkolne, odrobinę dramatycznej treści i sporą dawkę całkiem przyjemnego humoru. Na pewno nie jest to ścisły „top” sportówek, ale anime jest na tyle ciekawe, że warto poświęcić trochę czasu na jego obejrzenie.



Elf wo Karu Mono-tachi 

Tytuł, którym zdecydowanie powinni zainteresować się wielbiciele szalonych komedii ze sporą dawkę elementów echii. Tytuł ma już swoje lata na karku, ale nadal bardzo przyjemnie …

100 mniej znanych anime wartych zobaczenia. #2

Nadszedł czas na pojawienie się kolejnej części cyklu artykułów, w której miłośnicy anime będą mogli okazję zapoznać się z propozycjami mniej znanych tytułów, które powinny znaleźć się w sferze ich zainteresować. Zgodnie ze starym powiedzeniem „dla każdego coś dobrego”, wszyscy fani japońskie popkultury powinni znaleźć tutaj coś dla siebie. 
Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji do zapoznania się z pierwszą częścią cyklu, zachęcam do przeczytania tekstu.Uwaga.Poniższe zestawienie jest mocno subiektywne zarówno pod względem oceny jakości poszczególnych tytułów, jak i zakresu ich popularności. Mam nadzieje, że w komentarzach dacie znać co waszym zdaniem powinien zobaczyć każdy miłośnik anime.
Ashita e Attack! 
Ilość dostępnych na rynku sportówek anime jest wręcz przytłaczająca. Pośród dziesiątek przeróżnych przeciętnych produkcji, naprawdę trudno wyłowić tytuł, który jest na swój sposób interesujący. Właśnie jednym z takich tytułów jest dość leciwa, ale dobra produkcja (1977 rok), która łączy…

Recenzja filmu Czarny węgiel, cienki lód.

Przyszła pora na kolejną porcję kina azjatyckiego. Tym razem coś dla miłośników XI muzy, którzy gustują w mocniejszych i dość skomplikowanych produkcjach filmowych. Tytuł, w którym połączenie kilku różnych gatunków, jest zupełnie czymś normalnym dla twórców, a przygotowany przez nich nadmiar suspensu dosłownie wylewa się z ekranu hektolitrami.
Tytuł: Czarny węgiel, Kruchy lód (Bai ri yan huo)  Kraj: Chiny  Gatunek: Thriller, Dramat 
Końcówka lat 90-tych, Chińska gospodarka zaczyna nabierać coraz większego rozpędu. Z każdym kolejnym miesiącem Chiny coraz szybciej doganiają rozwinięte kraje zachodu. W jeden z fabryk, zlokalizowanych w północnej części kraju, pracownicy odkrywają poćwiartowane zwłoki na jedne z hałd węgla. Śledztwo kończy się dla lokalnej policji śmiercią kilku funkcjonariuszy i zniknięciem mordercy. Kilka lat później krajem wstrząsa seria podobnych zbrodni. Zhang Zili, jeden z ocalałych policjantów sprzed lat, stawia sobie za punkt honoru odnalezienie sprawcy i wymierzenie …