Weather (state,county)

Malarz smoków: Mary McNeil Fenollosa - recenzja książki.

Recenzja książki Malarz smoków

Urokliwa baśniowa opowieść o miłości, tradycji, sztuce i poświęceniu w malowniczej otoczce okresu Meiji. Malarz Smoków to kolejna publikacja od wydawnictwa Kirin, która powinna znaleźć się w domowej biblioteczce miłośnika orientalnych klimatów. Szczególnie powinni nią być zainteresowani czytelnicy, którzy oczekują od książki nutki poetyckości i bogatych opisów. 


Publikacja spisana przez Mary McNeil Fenollos zalicza się do grona szeroko pojętej klasyki literatury japońskiej. Książka zyskała taką popularność, że w 1919 roku została zekranizowana, stając się momentalnie prawdziwym hitem kina niemego. Od tego momentu musiało upłynąć naprawdę dużo wody w Wiśle, zanim rodzimy odbiorca miał okazję poznać ową historię. Rodzima publikacja pojawiła się dopiero w 2015 roku, kiedy to wydawnictwo Kirin zdecydowało się na przetłumaczenie i wydanie dzieła. 

Akcja książki przenosi czytelnika do urokliwego i malowniczego XIX wiecznego Tokio, które przez wielu mieszkańców wciąż nazywane jest Edo. Jednym z szanownych mieszkańców miasta jest sędziwy Kano Indara, ostatni z rodu wybitnych malarzy. Mężczyzna od wielu lat cierpi z powodu przedwczesnej śmierci żony i braku dziedzica, który mógłby kontynuować rodową tradycję. Co prawda posiada on urodziwą córkę, która odziedziczyła wspaniały malarski talent, ale zgodnie z panującymi zasadami mistrzem może zostać tylko mężczyzna. Wszystko zmienia się pewnego dnia, kiedy ma okazję zobaczyć prace enigmatycznego chłopaka o imieniu Tatsu. Młodzieniec zamieszkujący góry Kiusiu specjalizuje się w malowaniu smoków, a jego obrazy dosłownie zachwycają. Kano szybko, postanawia przygarnąć młodzieńca do swojej rodziny i oddać mu rękę swojej córki, aby tylko geniusz pędzla stał się jego spadkobiercą. Stary mistrz nie zwraca uwagi na dość „dziwie” zachowanie swojego nowego przybranego syna i ignoruje jego opowieści, o tym jakoby tysiąc lat temu zaręczył się z córką smoka (której nowe wcielenie jest teraz dzieckiem Kano). Cała sytuacja dość szybko się mocno komplikuje, prowadząc do tragicznych momentów, które dotkną obu mężczyzn. 

Autorka stara się zaserwować czytelnikowi urokliwą opowieść o romantycznej miłości, która nie może zostać w pełni spełniona ze względu na tradycję i obowiązek, a wszystko to w niesamowitym orientalnym klimacie. Zastosowany tutaj styl literacki zachwyca swoim pięknem i rozbudowaniem. Liczne metafory, porównania, nawiązania do mikologii japońskiej mocno wzbogacają całą treść. 

Nie ma co jednak ukrywać, że fabularnie historia jest dość prosta w swoich założeniach i kierowana głównie do płci pięknej. Na całe szczęście autorka nie stara się za wszelką cenę dodać do głównego wątku romantycznego nadmiaru wymuszonego sentymentalizmu. Całość jest ukazana w dość naturalny sposób ze sporą dawkę ukazania historycznej otoczki okresu Meijin. Element ten przejawia się to głównie w kreacji głównych bohaterów, których życie i problemy są odzwierciedleniem realnie żyjących osób. Przełom wieków (XIX i XX) był dla Japonii okresem, kiedy to tradycyjne wartości coraz bardziej ścierały się nowoczesnością płynącą z zachodu. Bogate opisy otoczenia stosowane przez Mary McNeil pozwalają poznać czytelnikowi tamtejsze realia, mogąc w ten sposób trafić do szerszego grona potencjalnych czytelników. 

Malarz smoków to stosunkowo krótka i niepozorna opowieść, która potrafi jednak zapewnić należytą dawkę orientalnej kultury i wymusić na czytelniku chwilę refleksji nad tym, co właśnie przeczytał. Moim zdaniem powinien zapoznać się z nią każdy miłośnik kultury KKW, poszerzając w ten sposób swój obraz Japonii z okresu wielkich przemian. 


Ocena książki Malarz smoków


Dziękuje wydawnictwu Kirin za udostępnienie egzemplarza do recenzji.
Wydawnictwo Kirin

Brak komentarzy