Weather (state,county)

Ku chwale Rzymu - recenzja książki.


Recenzja książki Ku chwale Rzymu.

Rzymska armia przez wielu ludzi postrzegana jest z perspektywy historii jako bezlitosna machina wojenna, która pochłania kolejne ziemie, grabiła miasta i mordowała ich mieszkańców, będąc przy tym karnie posłuszna swojemu dowódcy. Obecne badania historyczne pokazują, że jest to tylko część prawdy. Rzymscy żołnierze byli również honorowi, odważni, gotowi do poświęceń w imię wyższego celu i dość często podejmowali własne inicjatywy na polu bitwy, nie czekając na rozkaz z góry. 


Na temat Rzymu i jego armii powstała taka ilość publikacji, że trudno odkryć przed czytelnikiem jakieś nowe aspekty historii. Ross Cowan, brytyjski historyk specjalizujący się w rzymskiej historii wojskowej, stara się jednak ugryźć temat sił zbrojnych Imperium Romanum z zupełnie innej strony. Istotne kampanie czy bitwy pokazuje on przez pryzmat wojowników (legionistów, centurionów, dowódców), których charyzma i zdolności miały wymierny wpływ na przebieg konkretnych potyczek. Stara się on pokazać rzymskiego żołnierza takim, jakim był naprawdę, bez specjalnych upiększeń czy nadmiernego historycznego patosu. 

Cała publikacja podzielona jest na pięć rozdziałów, w których każdy poświęcony jest innemu konfliktowi. Na początek autor przybliża czytelnikowi wojnę z Pyrrusem – królem Empiru, który przedstawiony jest jako wielki wojownik i władca dbający o swoich ludzi. Nie brakuje tutaj jednak wytknięcia mu jego wad, przez które wielokrotnie życie traciło wielu jego żołnierzy. Był on niekiedy nazbyt emocjonalny podczas podejmowania decyzji na polu bity, a zdarzało mu się również lekceważyć przeciwnika, co mogło przyczynić się do jego porażki. Tak właśnie było podczas jego konfliktu z Rzymem, kiedy to początkowe zwycięstwa i nadmierna pewność ciebie przerodziły się w druzgocącą klęskę. Potrafił się on jednak po części przyznać do swojego błędu i docenić wroga, który okazał się godnym przeciwnikiem. 

Rozdział drugi skupia się głównie na wierzeniach ludzi i przekonaniach, że bogowie często interweniują na polach bitem. Symbolika była bardzo istotna zarówno dla przeciętnego żołnierza, jak i wielkiego dowódcy. Mało znaczące zdarzenie mogło przesadzić o losach całej bitwy i nikt nie mógł go zlekceważyć. Sporo miejsca poświęcone jest również „devotio” symbolicznego poświęcenia życia na polu walki. W głównej mierze dotyczyło to dowódców, którzy w momencie największego kryzysu i załamania własnych linii, szarżowali na przeciwnika, ofiarując w ten sposób swoje życie bogom w zamian za zwycięstwo. 

Kolejny trzeci rozdział to sporo poświęconego miejsca przez autora zachowaniom żołnierzy na polu bitwy. Legioniści od zawsze byli utożsamiani z niesamowitym rygorem i fanatycznym wypełnianiem wszystkich rozkazów swojego dowódcy. Prawda jest jednak troszkę inna, byli oni zwykłymi ludźmi i dotykały ich typowo ludzkie cechy. Strach, gniew czy pewna doza szaleństwa wynikła z nadmiaru adrenaliny, były codziennością. Podczas bitew dochodziło czasem do pojedynków jeden na jeden, które były dla rzymian czymś nad wyraz honorowym i dającym szansę na podbicie swojej pozycji społecznej. Niestety, ale chęć „zabłyśnięcia” powodowały niekiedy zerwanie twardego szyku, co mogło mieć wpływ na przebieg całej potyczki. W pewnym momencie historii stanowiło to taki problem, że dowódcy musieli karać śmiercią swoich żołnierzy za złamanie zakazu pojedynków, nawet jeśli łączyły ich na przykład relację ojciec – syn. 

Rozdział czwarty to opisy wybranych wodzów i ich relacji z podległymi żołnierzami. Wybitni dowódcy doskonale wiedzieli, że dbanie o swoich żołnierzy przełoży się na ich lojalność. Poszczególni cesarzowie min. Juliusz Cezar, doskonale potrafili motywować swoich wojowników, wydobywając z nich niezwykłe pokłady siły. Sporą rolę w zarządzaniu wojskiem odgrywali również odpowiednio dobrani centurioni, którzy dbali o wypełnianie odgórnych rozkazów i pokazywali zwykłym legionistom prawdziwą siłę i odwagę. 

Ostatni rozdział to swoistego rodzaju analiza zachowania żołnierza przed i po bitwie. W główniej mierze legionista pokazany jest tutaj jako zwykły człowiek, którym często kierowały emocje, które potrafiły udzielić się całej grupie. Jego sposób zachowania zależał również od konkretnego okresu czy miejsca, w którym się znalazł. 

Książka Rossa Cowana to pozycja bardzo intrygująca, pełna ciekawostek i interesującej wiedzy historycznej. Jako specjalista w swoim fachu pokazuje on oblicze militarne Rzymu w taki sposób, że tworzy naprawdę dobrze napisane dzieło z gatunku literatury popularnonaukowej, pełne anegdot, cytatów czy własnych przemyśleń. Specyfika tytułu i skupienie się w nim na jednym konkretnym aspekcie sprawia jednak, że nie jest to pozycja dla każdego. Zawiodą się osoby oczekujące, że znajdą tutaj rozbudowane opisy historycznych podbojów militarnych. Twórca kolejne epizody wybiera w sposób dość wybiórczy, skupiając się bardziej tylko na wybranych fragmentach danych kampanii, przez co pozostała treść jest mocno uogólniona, podana w dość uproszczonej formie i nie zawsze przy zachowaniu należytej chronologii. Jeśli nie zna ktoś, chociaż podstaw historii Rzymu, w pewnych momentach książki, może poczuć się dość mocno zagubiony. 

Jeśli chodzi o rodzime wydanie pewne zastrzeżenia można mieć do umieszczenia przypisów na końcu książki, przez co utrudnia się czytelnikowi szybką weryfikację źródeł, z których korzystał autor. Nie można się jednak przyczepić do tłumaczenia, które stoi na poprawnym poziomie. 

Kilka wymienionych powyżej wad w żaden sposób nie przyćmiewa pozytywnych aspektów dzieła. Książka bez wątpienia jest pozycją, którą powinien posiadać każdy pasjonat historii, który interesuje się tematyką armii rzymskiej i pragnie poszerzyć swoją wiedzę w tym zakresie. 


Ocena książki Ku chwale Rzymu.



Dziękuję wydawnictwu RM za udostępnienie egzemplarza do recenzji.


Wydawnictwo RM.

Brak komentarzy